sobota, 29 października 2016

Doctor Strange (Doktor Strange) - recenzja


Jakie to niesamowite, że doczekaliśmy się czasów, gdy nie tylko powstają ekranizacje takich komiksów jak „Ant-Man” i „Doktor Strange”, ale jeszcze do tego są robione porządnie i nie krzywimy się patrząc na jakiś patałachów w pociesznych kostiumach, bo technologia pozwala już na realizację wszelkich wizualnych cudów. Niemniej niesamowite jest to, że ktoś jest gotów wyłożyć na to pieniądze, a ludzie później tłumnie przychodzą oglądać to w kinach. Jeszcze na początku ubiegłej dekady nie byłoby to możliwe, bo informacja o planach zrobienia filmu „Doktor Strange” byłaby potraktowana jako pocieszny news, który podekscytowałby zaledwie najwierniejszych fanów komików, naiwnie wierzących w sukces takiego projektu. Dużo się zmieniło od tamtego czasu...

niedziela, 16 października 2016

The French Connection (Francuski łącznik) - pościg samochodowy


Francuski łącznik” ma pewne miejsce na każdej szanującej się liście najlepszych filmowych pościgów samochodowych. Gene Hackman ściga zamachowca, który próbował zabić go w biały dzień z broni snajperskiej. Bandyta wskakuje do kolejki podmiejskiej i odjeżdża. Bohater zatrzymuje przypadkowego kierowcę przejeżdżającego właśnie brązowym Pontiakiem, rekwiruje samochód i rusza w pogoń za kolejką. Jest to początek sceny, która już na trwałe zapisała się w historii kina i do dziś stanowi za wzór dla twórców kina akcji. Sceny, którą zrealizowano w sposób partyzancki, bez żadnych pozwoleń i zupełnie lekceważąc sobie bezpieczeństwo osób postronnych.

środa, 12 października 2016

Miss Peregrine’s Home For Peculiar Children (Osobliwy dom Pani Peregrine) - recenzja


Tim Burton's Home for Peculiar Mutants, czyli co by było gdyby... Burton nakręcił "X-men: Pierwsza klasa". Eva Green z fajką w ustach, Samuel L. Jackson z gębą pełną ostrych zębów i fryzurą typu Narzeczona Frankensteina skrzyżowana z Siergiejem Eisensteinem, a reżyser niestety nieco bez ikry, ale za to z różnymi fajnymi pomysłami. Zanim jednak przejdziemy dalej muszę coś wyznać. Jestem beznadziejnym przykładem miłośnika twórczości Burtona, podoba mi się niemal wszystko, co amerykański twórca zrobił do tej pory. "Osobliwy dom Pani Peregrine", choć nie pozbawiony wad, oglądałem więc z przyjemnością.

niedziela, 9 października 2016

Swiss Army Man - recenzja


Mam duży szacunek do Daniela Radcliffe’a za to jak steruje swoją karierą po zakończeniu serii o Harrym Poterze. Gość przed osiągnięciem pełnoletności zarobił pewnie dość pieniędzy, żeby nie pracować do końca życia, ewentualnie dorabiać tylko w jakiś chałturach i odcinając kupony od dawnej sławy. Zamiast tego eksperymentuje, bawi się twórczo, czasem wystąpi w jakimś horrorze („Kobieta w czerni”), czasem w komedii romantycznej („Słowo na M”), albo w czymś totalnie od czapy („Rogi”). Próbuje repertuaru poważniejszego („Imperium”, „Na śmierć i życie”), ale też nie unika jak ognia blockbusterów jeżeli tylko oferują mu fajną rolę („Victor Frankenstein”, „Iluzja 2”). Efekt finalny tego bywa różny, ale z całą pewnością nie można mu zarzucić lenistwa i wybierania łatwych projektów dla pieniędzy. Najbardziej dobitnym tego przykładem jest „Swiss Army Man”, jeden z najbardziej szalonych tegorocznych filmów, którego w Sundance równie dużo osób chwaliło, co wychodziło z kina podczas projekcji.

sobota, 8 października 2016

Luke Cage - pierwszy sezon


Nie wiem, czy to kwestia dawnej pasji do superbohaterskich komiksów, czy też Netflix robi to naprawę dobrze, ale za każdym razem wpadam w poważny ciąg oglądania, gdy udostępniają kolejny marvelowski serial. „Luke Cage” nie jest wyjątkiem, bo do wtorku obejrzałem wszystkie 13 odcinków z czego większość przez weekend.

niedziela, 2 października 2016

The Girl with All the Gifts - recenzja


Ktoś zamawiał ekranizację „The Last of Us”? Proszę bardzo. Epidemia zombie? Jest. Przyczyna zarazy związana z grzybami? Jest. Przenoszenie choroby przez ugryzienie, ale i również zarodniki unoszące się w powietrzu? Jest. Zarażona dziewczynka, która może ocalić ludzkość, ale oznaczałoby to zabicie jej? Jest. Wędrówki przez opustoszałe miasta, które zaczyna już porastać roślinność? Jest. Ludzie walczący między sobą o surowce? Je… a nie, przepraszam, tego nie ma. A więc zupełnie nie jak w „The Last of Us”!